Nie każdy ogarnia. I dobrze.
Jedni są zawaleni robotą. Inni nie wiedzą, od czego zacząć.
Są tacy, co się starają, ale ciągle trafiają w ścianę.
A są i tacy, co po prostu
nie mają już cierpliwości do klikania, pamiętania, domyślania się, rejestrowania, weryfikowania, aktywowania, odzyskiwania, odświeżania i powtarzania tego od nowa.
To nie znaczy, że są leniwi. Ani że są „trudni”.
Po prostu czasem nie wiesz, czy problem jest w Tobie – czy w tym, że to wszystko jest chore.
Ja sam przez długi czas myślałem, że ludziom się nie chce.
Że nie próbują, nie szukają, nie są ciekawi.
A teraz myślę, że może po prostu mają dosyć.
Albo nikt im nigdy nie pokazał jak.
Albo już raz próbowali — i zostali zignorowani, odbici, zostawieni z niczym.
Nie każdy musi być specjalistą.
Nie każdy musi nadążać.
Nie każdy musi mieć czas i energię, żeby ogarniać wszystko.
I może właśnie o tym warto pogadać.
Bez wielkiej ideologii. Bez misji.
Po prostu po ludzku - o tym, że czasem masz prawo nie wiedzieć, nie ogarniać i nie mieć już siły.
Ten blog powstał:
- z obserwacji,
- z potrzeby powiedzenia tego, co oczywiste, ale nikt nie mówi,
- z przekonania, że szczerość nadal ma wartość.
Nie będzie tu ładnych grafik, życiowych porad ani wielkich analiz.
Będzie za to trochę rozkmin, trochę przykładów, trochę frustracji i czasem — trochę sensu.
Co dalej?
Nie wiem.
Może to tylko tekst w internecie.
A może z czasem wyrośnie z tego coś więcej — jeśli znajdą się ludzie, którzy też czują, że coś tu nie gra.
Może kiedyś fundacja. Może realna pomoc. Może wsparcie dla tych, którzy nie mają kogo zapytać.
Na razie? Po prostu blog.
Bez filtra.